piątek, 26 czerwca 2015

Polska - kraj zaatakowany przez nowotwór.

Wypełnia mnie dziś zabójczy koktail. Zabija we mnie od środka tą małą odrobinkę radości, nadziei i wiary. Paskudny napój z żalu, goryczy, irytacji, zażenowania i wreszcie bezsilności.
Tak się czuję gdy spotykam się z bezdusznością. Oczywiście ludzką. Bo niestety ale człowiek człowiekowi największym wrogiem.

Siedlisko bezdusznych stworzeń – urzędy*. Placówki wypełnione mistrzami w serwowaniu tego poczęstunku - pracownikami urzędów: począwszy od referenta skończywszy na kierownikach, inspektorach, dyrektorach, itd. Chowają się za stosem przepisów, ustaw, zarządzeń często interpretując i naginając je na swój własny sposób, następnie z nieukrywaną satysfakcją wydają decyzje na niekorzyść przeciętnego mieszkańca kraju. Po prostu ot, tak. Choćby po to, żeby komuś utrudnić i uprzykrzyć życie. A co sobie będzie wyobrażał taki szaraczek. Trzeba pokazać mu kto tu rządzi.

Potrafię odróżnić słuszną i prawomocną decyzję podpartą niezaprzeczalnymi przepisami od urzędniczego bełkotu i decyzji ala „widzi mi się”. Za to urzędnicy często mają nas wszystkich za ciemniaków i idiotów.


Dlatego tak chętnie omijam urzędy, gdzie absurd goni za absurdem.
Istna fabryka problemów, rozmaitych przeszkód, wprost wszelkiego rodzaju ludzkich nieszczęść.
Tak jakby życie miało samo w sobie tego wszystkiego mało.
Ta krótka chwila bytu na ziemi bezpowrotnie tracona na walkę z bezmyślną machiną urzędniczą.



Szkoda, że ten nowotwór ma coraz więcej przerzutów. 
Szkoda, że taki piękny kraj jakim jest Polska został masowo zaatakowany przez te chore komórki.


Życzę wszystkim złośliwym urzędnikom, żeby traktowano ich wszędzie tak, jak sami traktują ludzi. Żeby spadły na nich wszystkie te przeszkody, jakie sami stawiają innym na drodze. Niech te problemy, które umiejętnie stwarzają innym powrócą do nich ze zdwojoną siłą.




*Nie wszyscy pracownicy urzędów są bezduszni. Nie chcę oceniać wszystkich jedną miarą.
Post dedykuję ofiarom bezdusznych i zwyczajnie złośliwych urzędników.

6 komentarzy:

  1. Ludzie właśnie tacy niestety są i nic na to nie poradzimy. Super blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że jest ich coraz więcej. Dzięki, pozdrawiam.

      Usuń
  2. A jeśli człowiek jeszcze pokorny i krew poczują stworzenia... Cóż, uprzejmy, pomocny urzędnik się zdarza- za rzadko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest ich zdecydowana mniejszość.

      Usuń
  3. Dla mnie najbardziej irytującą rzeczą nie jest ich poczucie wyższości, ale kompletny brak wiedzy i profesjonalizmu. Zetknęłam się z tym niejednokrotnie, gdy odsyłano mnie od drzwi do drzwi. Czasem załatwienie czegoś prostego pochłaniało kilka tygodni mojego czasu, bo brakowało głupiego papierka, albo ktoś nie chciał brać odpowiedzialności za podbicie mi pieczątki. "A to trzeba iść do pokoju numer 274 na czwartym piętrze". W pokoju 274 zaś odsyłają Cię z powrotem do Pani Jadzi, która rozłoży bezradnie ręce i powie, że właśnie skończyła swoją pracę.
    Cieszę się mimo wszystko, że nazwałaś nasz kraj pięknym. Ja też nie tracę w niego nadziei i wierzę, że kiedyś zmieni się na lepsze!
    Pozdrawiam serdecznie i zagnieżdżam się w obserwujących :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Petenci często są niedoinformowani i scenariusz przebiega dokładnie tak jak to ujęłaś. W odpowiedzi słyszymy, że to my mamy obowiązek wiedzieć a nieznajomość prawa z niczego nas nie zwalnia. Pytanie, to po co i od czego są tam wykształceni w tym kierunku ludzie? W praktyce wygląda to tak, że my petenci powinniśmy posiadać wiedzę obejmującą zakres działania wszystkich urzędów. Absurd.
      A kraj tak, jest piękny. Mam nadzieję, że dzięki "ludziom dobrej woli", o których śpiewał Czesław Niemen w piosence "Dziwny jest ten świat" - odmieni się jeszcze na lepsze.
      Dziekuję za odwiedziny i zapraszam na pokład. Pozdrawiam :-)

      Usuń