piątek, 23 października 2015

Niekompletna

Dawno nie czułam się tak ociężała, jak dziś. Jakby grawitacja przybrała na sile. Moje ciało o drobnej sylwetce wydaje się być wyjątkowo ciężkim tworem. Każdy mój ruch zdaje się zużywać więcej energii niż zwykle.

Czuję się nieswojo ze sobą. 
Jestem jakby niekompletna. 
Nie ma tej części mnie, która ciągnęła do góry bądź naprzód, na przekór wszystkiemu. Wypełniała wnętrze jakąś niezwykłą energią, ciepłem i powodowała uczucie lekkiego unoszenia nad ziemią, dzięki czemu nawet spore problemy wydawały się niewielkie.

Mój duch życia, jakby osłabł...
...kto wie, może częściowo nawet opuścił.

Nie dziwota.


Moje ciało stało się dla niego więzieniem.

Zmuszając do ciągłego zamartwiania. Serce przygniotło go permanentnym zatroskaniem. W gęstym mroku zabrakło miejsca. Ciasnota nie dopuściła żadnego dźwięku i promienia światła. Nawet sen nie dał mu wytchnienia...

„Mało mnie we mnie
Szukam siebie samej

Duch mój nieobecny
Pozostawił ciało

Zmęczony
Ciężkiej materii dźwiganiem.”
"Niekompletna", Ayo 21.10.2015

Wróć.
Zrobię ci miejsce.

piątek, 9 października 2015

Na skraju


Jak z resztek popiołu wzniecić ogień? - kiedy czuję się wypalona.

Skąd czerpać, gdy źródło wyschło? - gdy, brakuje łez, kiedy potrzebuję płakać.

Czy na własnym pustkowiu można znaleźć oazę? - dziś jestem bezkresną pustynią. Totalnie suchą i doszczętnie wypaloną. Bezbronną i poddaną bezlitosnym działaniom.

Jak długo starczy mi sił, żeby szukać i próbować? - zaczynam się poddawać.

Dlaczego nikt nie odpowiada? Dlaczego ja nie znam odpowiedzi?

Proszę niech mną coś trzepnie, wstrząśnie. Niech się odezwą gromy i moce. Niech ktoś za mnie weźmie sprawy w swoje ręce. Niech mnie coś uleczy...
Niech się dzieje, co chce...

Nie jest teraz ważne, że tego nie rozumiesz. I nie ważne jest, że nie rozumuję tego ja. Ważne, co czuję w chwili obecnej.
Nie ma sensu uzasadnianie tego stanu. Tak się dzieje po prostu i już.

Jednak, skoro tak nalegasz, to wiedz, że zabija mnie ludzka bezduszość, głupota, osądzanie i nienawiść. Chcę uciec od tych ludzi, od ciebie a dziś nawet od siebie samej.

Chcę być wolna od tych wszystkich ograniczeń, które brudzą moją duszę, zniekształcają myśli i podstępnie zatruwają serce. Mącą mój spokój, wywołują gniew i sieją zniszczenie.
Zawiodłam się.
Po raz kolejny. 

Dlatego błagam:

Ojcze, niech ogarnie mnie s(pokój), który przewyższa wszelką myśl i niech strzeże mojego serca oraz władz umysłowych. 
- z wersetu biblijnego (List do Filipian 4 rozdz. 7 werset)

Dziś jestem na skraju. Między tym, gdzie umiera nadzieja i rodzi naiwność.

Mam dosyć wszystkiego.

sobota, 3 października 2015

Dotyk


Chiałabym poczuć dotyk Twojego oddechu na swojej szyi.

Z szeroko zamkniętymi oczami czuć subtelny a zarazem zachłanny dotyk Twoich dłoni.

Dotykaj mnie tak jakbyś robił to po raz pierwszy.
Niczym odkrywca nieznanego lądu. Z ciekawością i fascynacją.
Badaj i odkrywaj wciąż zmieniającą się skalę i mapę mojej nie tylko cielesnej wrażliwości.

Dotykaj mnie również tak jakbyś robił to po raz ostatni.
Jakbyś nigdy nie chciał wypuścić mnie z rąk.
Z troską i tęsknotą, na świadomość wiecznego rozstania.

I choć daleko mi do doskonałości, pragnę poczuć, że w Twoich dłoniach moje ciało jest idealną rzeźbą.

Tylko Twoją rzeźbą.


Doceń to i pamiętaj, że nikt i nic nie jest nam dane raz na zawsze...