piątek, 23 października 2015

Niekompletna

Dawno nie czułam się tak ociężała, jak dziś. Jakby grawitacja przybrała na sile. Moje ciało o drobnej sylwetce wydaje się być wyjątkowo ciężkim tworem. Każdy mój ruch zdaje się zużywać więcej energii niż zwykle.

Czuję się nieswojo ze sobą. 
Jestem jakby niekompletna. 
Nie ma tej części mnie, która ciągnęła do góry bądź naprzód, na przekór wszystkiemu. Wypełniała wnętrze jakąś niezwykłą energią, ciepłem i powodowała uczucie lekkiego unoszenia nad ziemią, dzięki czemu nawet spore problemy wydawały się niewielkie.

Mój duch życia, jakby osłabł...
...kto wie, może częściowo nawet opuścił.

Nie dziwota.


Moje ciało stało się dla niego więzieniem.

Zmuszając do ciągłego zamartwiania. Serce przygniotło go permanentnym zatroskaniem. W gęstym mroku zabrakło miejsca. Ciasnota nie dopuściła żadnego dźwięku i promienia światła. Nawet sen nie dał mu wytchnienia...

„Mało mnie we mnie
Szukam siebie samej

Duch mój nieobecny
Pozostawił ciało

Zmęczony
Ciężkiej materii dźwiganiem.”
"Niekompletna", Ayo 21.10.2015

Wróć.
Zrobię ci miejsce.

22 komentarze:

  1. "Kochać i tracić, pragnąć i żałować
    padać boleśnie i znów się podnosić
    krzyczeć tęsknocie precz! i błagać , prowadź!
    oto jest życie: nic , a jakże dosyć..."

    Nie ma dość ciasno dość ciemno ani pusto
    by promyk nadziei nie znalazł w nim miejsca
    Więc nie bój się patrzeć w górę - światła źródło
    z wiarą otwórz oczy, głowę - a trafi do serca

    ...miłość czysta jak lekkiego życia niedosyt

    pozdrawiam Cię smutasie i uśmiech wysyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotarł ! Ależ to ładnie napisałeś. Bardzo Ci dziękuję i pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
    2. To bardzo dobra wiadomość. Chwała Mu! :) Nie ma za co i również pozdrawiam.

      PS. tak jakoś mnie ruszyło kiedy Cię przeczytałem i "wymyśliłem" na specjalną okazję :)

      Usuń
    3. Najpiękniejszy prezent - tak spontaniczy i od serca. W dodatku trafiony ! Zachowam go :)
      A dla Ciebie ślę podziękowania większe niż ja sama :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawie piszesz, pozdrawiam cieplutko! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełno tu smutku ostatnio - cieszę się, że cię nie wystraszył ! Dziękuję Vela, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Utożsamiam się z tym, kiedy długo się nie spowiadam i wstępuję na złą drogę. Jakkolwiek cnotliwie to nie brzmi. Pięknie opisany stan ciężkiej przytłoczonej duszy, która jest za ciężka by się gdzieś tam wysoko dostać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przytłoczenie, jak to określiłaś i jakiś trudny do opisania ciężar. Po prostu chciałam to z siebie wydobyć i przelać, z nadzieją, że przyniesie ulgę... Fajnie, że rozumiesz, dziekuję :)

      Usuń
  4. To naturalny stan ducha Ayo, czasem tak bywa ... zwlaszcza jesienia, gdy slonka coraz mniej na niebie, a i dni coraz krotsze. Jezeli do tego los doda nam jakis smutny podarunek, to i serca nasze jakby smutniejsze. Sa ludzie, ktorzy nie potrafia sie pozbierac, lecz jednak trzeba nam podniesc sie z podlogi, bo przeciez trzeba nam zyc :) Stawiam wtedy na Przyjazn Ayo, a Ty? :))
    Przytulam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Alenko, jak najbardziej :)
      Chociaż słowa są pełne smutku, myślę podobnie, że nie ma w tym nic nienaturalnego. Czasem każdego z nas może dopaść podobny stan z różnych powodów. Co prawda czuję, że przęsiąkłam tym smutkiem dogłębnie, ale i ten stan kiedyś minie. Czekam cierpliwie. Dziekuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  5. głowa do góry! żyjesz!!!!!!!!! :) a to ważne!!! napisz sobie wieczorem każdego dnia za co jesteś wdzięczna!!! np. za dach nad głową, za dobrą kawę, za smaczne śniadanie, za uśmiech nieznajomego na ulicy!! życie jest piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, ja jeszcze nie umieram :) jakkolwiek brzmią słowa tego postu. Przysypałam siebie niezliczoną ilością małych i wielkich smutków i... niechcący znalazłam się w takim stanie. Minie.
      Dziękuję za wpis :)

      Usuń
  6. Dwie ostatnie linijki- prawda o nadziei, która nas prowadzi w najtrudniejszych nawet chwilach.
    Najgorsze smutki, to te, które dla świata nawet nie istnieją, ich przyczyny dla innych są niezrozumiałe. Są jednak. Otaczają człowieka jak gęsta ciesz, albo ciasny kombinezon- coraz trudniej nabrać powietrza.
    To minie. Oby jak najszybciej. Oby życie znów otulało Cię blaskiem radości.
    Pozdrawiam ciepło, przytulam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt długo ignorowałam pewne rzeczy, niestety zaczęły wypływać z jeszcze większą siłą natarcia...
      Ciasny kombinezon jak to nazwałaś jest najcelniejszym określeniem. Doskonale się rozumiemy.
      Dziekuję za Twoje wsparcie i pełnię zrozumienia.

      Usuń
  7. Życie ma lepszy smak kiedy trafiają nam się od czasu do czasu dołki. Gdy sie od niego odbijesz świat wyda się jeszcze piękniejszy niż ostatnio, aż trudno będzie poskromić wewnętrzną energię.
    Znam ten stan bardzo dobrze...z doświadczenia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie i liczę, że jak tylko nabiorę sił, moje życie nabierze nowej,lepszej jakości. Pozdrawiam również !

      Usuń
  8. Duszenie w środku swoich myśli to najgorsza z możliwych terapii. Mam nadzieję, że u Ciebie nie trwa/ła ona zbyt długo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Terapia trwa... Bo niestety, ale dusiłam wszystko w sobie zdecydowanie za długo. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Czym byłby świat bez pesymistów, którzy czasami przejawiają domieszki masochistyczne... Mam nadzieje, że jakoś mimo wszystko dasz sobie radę i uwolnisz się 'od samej siebie'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, coś w tym jest. Człowiek karmiony smutkiem zaczyna się od niego uzależniać...
      Dam radę, tylko potrzebuję trochę czasu ;)

      Usuń
  10. fisz-polepiony, dla mnie ten tekst bardziej oddaje to odczucie. Zapraszam do siebie: rafaubloguje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odczuć nie można wstawiać w ramy. Niech każdy nazywa je własnymi słowami.
      To blog osobisty. Interpretacja dowolna.

      Usuń