czwartek, 17 grudnia 2015

Zabiłeś ją


Czemu tak zaglądasz mi w oczy?
Szukasz czegoś?
Może kogoś?
Nie szukaj. Nie znajdziesz.
Tej osoby już nie ma. Nie istnieje.

Zabiłeś ją.
Bezmyślność zabija. Innych.
Tak wiem, nie miałeś nic złego na celu.
Nie pomyślałeś. Bo i skąd miało ci to przyjść do głowy.
Chciałeś dobrze. Zapomniałeś dodać - dla siebie.

Jest w tym rodzaj tchórzostwa.
Lenistwo.
Nie wysilić się żeby pomyśleć.
Przez chwilę zastanowić się czy to jest uczciwe.
Czy to co mówisz i robisz jest prawdą.

Jestem ofiarą twojej nieuczciwości.
Wobec samego siebie.
Bo tak naprawdę oszukałeś nie mnie.
Lecz siebie samego.
Ciekawe jak długo jeszcze będziesz się oszukiwał. Bezkarnie.

Dotąd, aż unieszczęśliwisz się sam.
Prawdy nie da się ukryć.
Prędzej czy później skruszy najbardziej zatwardziałe serca.
Kawałeczek po kawałeczku.
Ale wtedy będziesz w rozsypce.

Nie zaglądaj mi w oczy.
Nie znajdziesz w nich rozgrzeszenia.
Bo mnie tamtej już nie ma.
Odejdź, proszę. Pozwól mi przeżyć po mnie-tamtej żałobę.
Lubiłam ją.


Szkoda, że jej już nie ma...

Zabiłeś ją, Ayo 17 grudzień 2015

17 komentarzy:

  1. Bardzo osobisty... a jednocześnie taki uniwersalny.
    Odnoszę jednak wrażenie (osobiste) że ta zabita w nas osoba nigdy nie umiera. Ona "tylko" już nigdy nie będzie żyła taką pełnią jak przed "zabiciem".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Odysie, to taki rodzaj "zabicia", że przestajemy istnieć w dotychczasowej "formie".
      Dla pewnych osób przestajemy być tacy jak dotychczas. Zmienia się nasza relacja, postawa, uczucia wobec niej. Jest to pewna forma samoobrony. Ochrona swojej własnej godności, szacunku.
      Ps. Mam zamiar żyć pełnią życia jeszcze większą niż "przed".
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No i proszę jak się szybko pozbierała :)
      Pozdrawiam i życzę "od tej chwili" samego szczęścia

      Usuń
    3. Tak,
      Drzazga zostaje, fakt. Leczenie z całą pewnością jeszcze zajmie mi trochę czasu. Myślę, że mimo wszystko trzeba żyć możliwie najlepiej.
      Mam taki zamiar, czy mi się to uda? Zobaczymy !
      Szczęścia nigdy dość, więc zabieram i za hojność dziękuję !
      Wzajemnie życzę pełni wszystkiego, czego sobie życzysz.
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Każdy z nas się zmienia. Mój dziadek mówił, że po siedmiu latach człowiek staje się zupełnie kimś innym. Trochę szkoda- tak się trudzimy czasem, by się z samą sobą zaprzyjaźnić...
    Szkoda wielka, że zwykle to te przykre zdarzenia zmieniają nas bardziej.
    A jednak... Całe szczęście, że jesteśmy jak feniks.
    "Twój najgorszy dzień może być najpiękniejszym, bo gdy serce pęka, otwiera się dla wszystkich i wtedy może je spotkać coś wspaniałego."- czuję, że już to wiesz, przypominam więc tylko nieśmiało i uśmiecham się czule i ufnie, bo wiem, że dajesz radę :)

    Inna sprawa, że ten kto rani, rzadko rozumie dlaczego boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ludzie zwykli bardziej pamiętać krzywdy niż dobroć której zaznali. Dobro uważają zawsze za należne, a zło zawsze za niezasłużone.
      I to prawda z tym otwartym (po pęknięciu) sercem. Raptownie odkrywamy coś czego do tej pory nie zauważaliśmy i dopiero cierpienia trzeba było żeby to coś dostrzec. :)

      Usuń
    2. Jest to coś w rodzaju ewolucji, przeobrażania. Coś tracimy, czegoś doświadczamy i jednocześnie nabywamy nowych umiejętności oraz cechy, które pozwalają przetrwać i żyć dalej.
      "Szkoda - tak się trudzimy czasem, by się z samą sobą zaprzyjaźnić..." - święte słowa.
      Mam nadzieję, że to "pękniecie" będzie otworem na wszystko to, o czym wspomniałaś Jagodo oraz Odysie.
      Choć czuję się jeszcze jak "zbity pies" z podkulonym ogonem, jestem szczęśliwa, że mentalnie jest ktoś, kto rozumie i "przygarnia" utrapionego.
      Za co z całego serca dziękuję :)

      Usuń
    3. Dołączam jeszcze do słów, że cierpienie potrafi szlifować i uszlachetniać "kamień".
      Ktoś kiedyś powiedział, że tak jak przyjmujemy dobro, podobnie powinniśmy umieć przyjmować te złe rzeczy. Jest w tym sporo prawdy.
      :)

      Usuń
    4. Jest w tym więcej prawdy, niż jesteśmy skłonni przyznać, gdy boli, ale dużo później- patrząc wstecz- widzimy, że budują nas wszystkie wydarzenia, że cierpienie jest trudną, ale ważną lekcją.
      Ciepłe uściski ślę.

      Usuń
  3. Nie zaglądaj mi w oczy.
    Nie znajdziesz w nich rozgrzeszenia.
    Bo mnie tamtej już nie ma.

    - bardzo mocno oddane emocje, które może mieć tylko kobieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocje, to prawda, ich siła jest trudna do opisania.
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Największą siłą jest umieć się podnieść, a przede wszystkim walczyć dalej!
    Po raz któryś: niesamowicie piszesz!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upadki w pewnym sensie są nam potrzebne. Żeby się podnieść, trzeba najpierw upaść.
      Paradoksalnie, to dzięki upadkom odnosimy triumfy i sukcesy.
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Jak Feniks z popiolow potrafi sie kobieta podnosic ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkrywamy Alenko w sobie takie siły, o których wcześniej nie mieliśmy najmniejszego pojęcia...
      Pozdrawiam ciepło i dziękuję :)

      Usuń
  6. Powiem szczerze, przemawia do mnie bardziej niż te o miłości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło, że trafia.
      Dziękuję bardzo :)

      Usuń