piątek, 11 marca 2016

Opustoszałe wnętrze


Nawet nie wiem kiedy.
Opuściłaś progi mojego mieszkania.
Wyszłaś ukradkiem i nie wróciłaś.
Jestem opustoszałym wnętrzem.
Szukałam, lecz cię nie znalazłam.

Może byłam niegościnna.
Nie doceniałam twojej obecności.
Za to wyraźnie czuję twoją nieobecność.
Chłodno tu jakoś.
Wiatr hula i straszny tu przeciąg.

Gdzie jesteś?
Pytam nieba, bo
Nie szukam jej w tobie.
Nie szukam jej u nikogo.
Miłości we mnie dziś nie ma.


Uczynić na nowo,
Chcę we mnie -
- Dla ciebie to mieszkanie.
Świątynią me serce,
Niech dla ciebie się stanie.

Ayo marzec 2016

6 komentarzy:

  1. Złamana na pozór duszo
    Odrzucasz szloch i powstajesz
    Zwycięstwo jest marnym dowodem
    Twojej prawdziwej mocy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że ta moc powróci.
      Wiesz Jagodo, to dziwne uczucie, o którego istnieniu wcześniej nie miałam pojęcia. Taka pustka, nie z powodu złamanego serca czy zawodu miłosnego - to raczej uczucie wewnętrznej nicości. Bardzo nieprzyjemne uczucie i naprawdę trudne do opisania (ten mój tekst o braku wewnętrznej miłości, takim opustoszałym wnętrzu- jest próbą opisania tego stanu). Tak naprawdę nawet nie wiem skąd się ono pojawiło (może zgasło?) i jaka jest jego istota.
      Pozdrawiam i dziękuję za Twoje cenne towarzystwo.

      Usuń
    2. Może to... pustynia. Ten stan, kiedy nie nagle, a z zaskoczeniem jednak odkrywamy, że w środku nie ma czegoś, czegoś brakuje- pulsująca pustka, która nie da o sobie zapomnieć i niby nie ma nic wspólnego z tymi wszystkimi sprawami, które uważamy za niezbędne do szczęścia, ale jej cień sprawia, że szczęście gaśnie i matowieje. Staje się niemożliwe.
      Nadzieja w tym, że pustynia musi się kiedyś skończyć i w tym, że może jest na niej oaza dająca wytchnienie.
      Gdybym była realną pesymistką, oskarżyłabym życie, że samo w sobie jest pustynią, a jedni spotykają więcej, inni mniej takich na niej zielonych, wytchnieniem pachnących zakątków...
      Nie wiem, czy będę bliska prawdy, czy herezji wobec Twojej szczerości, ale wydaje mi się, że dobrze wiem, o czym piszesz.
      Już się zdarzyło, że Twoje słowa były jak kropla wody tuż przed tym, gdy miałam poddać się piaskom. Dziękuję, a kiedy piszę "pozdrawiam", to nie jest zwrot zwyczajowy, ale prawdziwe życzenie zdrowia, spokoju i światła.
      Pozdrawiam Cię.

      Usuń
    3. Jesteś jednym z "namacalnych" dowodów na istnienie pokrewnych dusz.
      Twoja obecność wyrażona słowem jest jak lekarstwo i ciepły deszcz dla wysuszonej ziemi.
      Przynosisz mi światło.
      Pozdrawiam Cię równie serdecznie.

      Usuń
  2. Piękny wiersz bardzo mnie poruszył

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje.
      Choć niełatwo jest "ubrać" w słowa stan ducha, który nas wypełnia w danej chwili - to czasem się to udaje.

      Usuń