czwartek, 9 marca 2017

Takiego serca


Pragnę takich oczu.
Jak ocean bezkresnej akceptacji.
Wzroku jak kąpieli, która oczyszcza z wszelkiego skażenia.
By móc zanurzyć się w głębi nieopisanego zrozumienia.
W poczuciu najniższej godności ujrzeć swe wartościowe odbicie.

Pragnę takiego głosu.
Co otula jak ciepłym kocem.
Karmi wygłodniałego i podnosi upadającego.
Każde słowo jak dech życiodajny tchnięty w martwotę.
Dźwięk, który wydobywa uśmiech z najgłębszej otchłani.

Pragnę takiego serca.
Stałego w nim miejsca.
Co w niezafałszowanej tkliwości udziela schronienia.
Jest oazą dla wędrowca i wyspą dla rozbitka.
Nie pyta, nie osądza, nie gardzi.


Szukam tego, co zagubione.
Zasypane jak starożytne miasto.
Rozglądam się, lecz nie mogę dostrzec.
Pytam, lecz nikt nie odpowiada.
Ze spuszczonym wzrokiem odchodzę.

Nie ma. Nie tu. Nie dziś.


Ayo 12.02.2017

4 komentarze:

  1. Refleksyjnie dziś u Ciebie... Czasem tak bywa że choć widzimy alternatywę to jednak sił brakuje by po nią sięgnąć. Człowiek chce po prostu przetrwać. Odpocząć zanim pójdzie dalej.

    Stan duszy mędrca, co w okno ze strachem
    Patrzy, jak słońce zamienia się w diament
    Nie wzrusza więźnia, któremu płat blachy
    Przesłania w kraty pocięty firmament.

    Na myśl o więźniu, któremu tak mało
    Pozostawiono, prócz snu i jedzenia,
    Ze tyle żyje – ile żyje ciało –
    Rytm serca mędrca o włos się nie zmienia.

    Nie dbają zmysły za czym tęskni dusza.
    Cóż, że myśl lotna, skoro byt parszywy.
    Nędza istnienia mądrości nie wzrusza,
    Ani też mądrość nie ma na nią wpływu.

    Więc w przeciwieństwach poszukując sensu
    To jedno więzień-mędrzec wie niestety:
    Konkret – odmawia bytu Uniwersum,
    A Uniwersum za nic ma konkrety.

    Podziwiam umysł, że potrafi zgoła
    Tam, gdzie się ciało skręca z obrzydzenia,
    Nad ochłapami pochyliwszy czoła
    Szukać zasady porządku istnienia.

    Gardzę umysłem, że nadto łakomy
    Na wiwisekcje i rentgenografie –
    Istoty wnętrza pragnąc sprawdzić domysł
    Istotę kształtu tnie na chybił trafił.

    Uczony – myślą przeniknął pustynię
    I skarb ukryty w głębi ujrzał jasno,
    Lecz skarbu tego strzegły trzy świątynie,
    Których wzrok mędrca nawet nie zadrasnął.

    Więc zniszczył jeden polichromie złote,
    Na strzępy porwał drugiej srebrne blachy,
    Sklepienie trzeciej rozłupał kilofem,
    By garść krwi suchej wygrzebać spod piachu.

    Czy proch sprzed wieków owe gruzy spłaci –
    Niech skrupulatni wyliczą uczeni.
    Poszukiwanie wszelki sens swój traci,
    Gdy zwą szukaniem to – co jest niszczeniem.

    Jacek Kaczmarski – Alternatywa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Refleksyjnie u mnie, z nutą rozczarowania i rezygnacji...
      Brakuje sił i nadszedł czas żeby odpocząć, aby dalej (prze)trwać - trafnie to ująłeś.

      Wspaniały wiersz mi przedstawiłeś -dziękuję. Łakomie wchłaniam każde życiodajne słowo.
      Dziękuję za Twoje odwiedziny.

      Usuń
    2. Wyczułem maleńki (mam nadzieję) kryzys... Nie chciałem pisać niczego banalnego ale wywołać u Ciebie poczucie odwiedzin. Życząc pokrzepiającego odpoczynku, i zapewniając o pamięci.

      Usuń
    3. Masz dobre wy(czucie).
      Cieszę się, że Jesteś.
      Za obecność, za Twój czas, który mi ofiarowałeś, wyrażony w życzliwych słowach - bardzo Ci Dziękuję.
      To wspaniały dar.

      Usuń