piątek, 25 grudnia 2015

Drzewo życia


Drzewo życia.

Drzewo z liśćmi niczym miliony serc kierujących się ku światłu.
Żyje i wzrasta dzięki energii i światłu. Zawdzięcza temu obustronny wzrost. Gałęzie kształtem przypominające korzenie i odwrotnie korzenie przypominające rozrośnięty układ gałęzi. Jego jedna część toczy życie nad, druga zaś pod ziemią. Stanowi doskonały przykład łącznika między ziemią a niebem. Fenomenalnie opanowana umiejętność niezmarnowania lecz wykorzystania każdej docierającej cząstki boskiego daru. Życiodajne światło pochłaniają liście zamieniając na życiową energię przekazywaną do najodleglejszego końca korzeni i odwrotnie, pompując życiodajną wodę i energię ku górze.

Tak bardzo niedoceniamy tych właściwości.

Każdy z nas ma swoje korzenie. Każdy stanowi jakąś część drzewa, z nasienia którego zawdzięcza swe istnienie.

Tak też cała nasza ludzka społeczność stanowi las różnorodnych drzew i korzeni.

Żyjący jesteśmy metaforycznym liściem, gałązką, korą.

Symboliczną ziemią, nawozem są pokolenia żyjące na długo przed nami, z których dziś czerpiemy (bądź nie) naukę, doświadczenie i umiejętności.

Wzrost każdego drzewa jest wyznaczony. Każde kiedyś przestaje się rozrastać.


Jeszcze wiele nauki przed nami do doskonałości.

Drzewo życia.

Każdy z nas jest jego częścią.

czwartek, 17 grudnia 2015

Zabiłeś ją


Czemu tak zaglądasz mi w oczy?
Szukasz czegoś?
Może kogoś?
Nie szukaj. Nie znajdziesz.
Tej osoby już nie ma. Nie istnieje.

Zabiłeś ją.
Bezmyślność zabija. Innych.
Tak wiem, nie miałeś nic złego na celu.
Nie pomyślałeś. Bo i skąd miało ci to przyjść do głowy.
Chciałeś dobrze. Zapomniałeś dodać - dla siebie.

Jest w tym rodzaj tchórzostwa.
Lenistwo.
Nie wysilić się żeby pomyśleć.
Przez chwilę zastanowić się czy to jest uczciwe.
Czy to co mówisz i robisz jest prawdą.

Jestem ofiarą twojej nieuczciwości.
Wobec samego siebie.
Bo tak naprawdę oszukałeś nie mnie.
Lecz siebie samego.
Ciekawe jak długo jeszcze będziesz się oszukiwał. Bezkarnie.

Dotąd, aż unieszczęśliwisz się sam.
Prawdy nie da się ukryć.
Prędzej czy później skruszy najbardziej zatwardziałe serca.
Kawałeczek po kawałeczku.
Ale wtedy będziesz w rozsypce.

Nie zaglądaj mi w oczy.
Nie znajdziesz w nich rozgrzeszenia.
Bo mnie tamtej już nie ma.
Odejdź, proszę. Pozwól mi przeżyć po mnie-tamtej żałobę.
Lubiłam ją.


Szkoda, że jej już nie ma...

Zabiłeś ją, Ayo 17 grudzień 2015

niedziela, 13 grudnia 2015

Przybysz


Pukasz.
Bez odpowiedzi. Zamknięte.
Jestem, ale nie otwieram.
Zachowuję ostrożność.
Przyglądam się dyskretnie i uważnie przybyszowi.
Nie rezygnujesz.
Dobijasz się do moich drzwi.
Błagalnie szukasz u mnie schronienia.
Prosisz o ciepło, w zamian za ogień miłości.
Ulegam, otwieram dostęp do mojej przestrzeni.
Ufam i kładę swoje serce na dłoni.
Oddaję resztki ciepła.
Ty zachłannie pochłaniasz je.
Wzniecasz ogień, który szybko zapala się i jeszcze szybciej gaśnie.
Niestety twój ogień, jedynie mnie poparzył...
Liżę ranę i nie rozumiem.
Głupia jestem.
Zamykam szczelnie drzwi.

Czy prosiłam o ogień?

Przybysz, Ayo grudzień 2015

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Martwe myśli



Po co obiecujesz góry, skoro sam nie potrafisz wspiąć się na lekki pagórek?

Po co wypowiadasz słowa, które w rzeczywistości nie mają żadnego pokrycia?

Już wiem, dlaczego po nich odczuwam coraz większy głód.

Są oszukanym pokarmem.

Nie zarzucam, że były kłamstwem. Pewnie tak myślałeś. Raczej bujałeś w obłokach. Bo wydawało ci się, że twoje myśli wyrażone słowami mają znaczenie. 

Prosta, zwykła sytuacja portafiła zweryfikować jak duża odległość dzieli cię pomiędzy tym co myślisz, mówisz a tym co robisz i jaką przyjmujesz postawę.

To przepaść.

W swoich własnych myślach jesteś bohaterem, wykazujesz się odwagą. Twoje myślenie jest wzniosłe i wzruszające. Wypowiadasz własne myśli jak magiczne zaklęcia.

Niestety są martwe. Nie mają żadnej mocy. To tylko myśli i słowa, w które nie wierzysz nawet Ty sam.

Bo wiara bez uczynków jest martwa...

W samego siebie również...