piątek, 4 września 2015

Sztuka kochania

Strach przed porzuceniem i odtrąceniem przeplatany z węwnętrznym błaganiem o miłość i akceptację. To część mojego życia.
Kiedyś chciałam wymazać ten czas z pamięci.
Ale dziś myślę: dlaczego i po co?
Przecież to część mnie. Owszem może zagubiona, bardzo niedoskonała i nie taka jaką chciałaby być.
Ale nie sztuką jest kochać i akceptować to, co jest piękne i doskonałe, lecz sztuką jest pokochać i zaakceptować to, co doskonałe nie jest. To jak pokochać blizny i szramy na gładkiej skórze. To jest prawdziwa sztuka.
Sztuka kochania.
Bo cóż jest tą sztuką jeśli nie umiejętność jej okazania. Zarówno wobec świata jak i wobec samego siebie.

Prawdą jest, że opornie idzie mi ta nauka. Nadal mam problem z okazywaniem uczuć. Szczelnie zamykam bardzo głęboko w sobie wszelkie ich przejawy. Węwnętrzny głos krzyczy i woła, a ja nie potrafię wydusić z siebie słowa. Chowając się jakby ze strachu przed ośmieszeniem i niezrozumieniem. Nawet płakać mogę jedynie w ukryciu – aby nikt, nie osądził, że się nad sobą rozczulam.

Wiem, że ta blokada „siedzi” w mojej głowie. Dlatego wciąż to przerabiam. Próbuję otworzyć to, co mam ukryte gdzieś w środku. Staram się nazywać własne uczucia, emocje.
Bo skąd ktoś ma wiedzieć, co czuję, skoro nie potrafię tego nazwać, określić ani okazać...
Bo skąd mam wiedzieć to ja, skoro ukrywam to sama przed sobą...
Chciałabym się tego nauczyć, bo wiem, że ułatwiłoby mi to relację nie tylko z bliskimi, ale również ze światem.
Muszę się otworzyć...
...Bo bardzo się boję...
...Że mogę nie zdążyć...

A bardzo bym chciała zdążyć na czas...

Zdążyć powiedzieć KOCHAM.

Nim odejdą adresaci tych słów...

Nim odejdę ja.


12 komentarzy:

  1. Bardzo łatwo jest kochać
    kiedy jest się kochanym…lecz
    Największą sztuką w miłości
    umieć kochać bez wzajemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie ujęte :). Niewielu stać na taką siłę...

      Usuń
    2. Piszesz wartościowe rzeczy. Do tego w taki sposób że niewiele można dodać. Miło czytać. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Naprawdę bardzo mi miło :) Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pięknie oraz dobrze, ponieważ prawdziwie opisane

    OdpowiedzUsuń
  3. To wielkie ryzyko powiedzieć "kocham". Kto choć raz zobaczył jak twarz adresata tego wyznania wykrzywia złośliwa satysfakcja z Twojej słabości, albo usłyszał w odpowiedzi lekceważące prychnięcie... ten wie jak trudno później naprawdę szczerze i z przekonaniem użyć tego słowa. Odsłonić się, opuścić gardę i powiedzieć tak naprawdę: "oto moje serce, kładę je na Twojej dłoni, proszę, nie zaciskaj jej w pięść". Czekać co się wydarzy.
    Nawet wiedząc, że ofiarowujesz to wyznanie komuś, kto Cię nie skrzywdzi, kulisz się czekając na cios. Ryzykujesz przecież siebie.

    Wierzę w Ciebie. Wiem, że ta nauka zaprowadzi Cię do promiennych dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że odwaga i umięjętność wyznania słowa KOCHAM świadczy o wewnętrznej sile i co prawda wiąże się z ryzykiem, to słabością jest nie docenić takiego wyznania nawet wtedy, kiedy jest ono nieodwzajemnione. Dziękuję za Twój wpis :) Cytuję :"oto moje serce, kładę je na Twojej dłoni, proszę, nie zaciskaj jej w pięść" - magia słów :)

      Usuń
  4. Kiedy piszesz "Muszę się otworzyc, bo boje się że nie zdąże", to czuje smutek i trud tego wyznania, konfliktu - kiedypragniesz milości a z drugiej strony nie jestes gotowa ją przyjac/dac. daj sobie czas, im bardziej myslisz ze musisz tym bardziej w srodku oporujesz, spróbój pomyslec, że chcesz. Kochaj siebie- to tu zaczyna się milosc, jesli bedziesz dobra dla siebie i troskliwa, wszystko z czasem się ułoży. 3 mam kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypowiadanie takich słów przychodzi mi z ogromnym trudem, a ponieważ nikt z nas nie jest pewien co los szykuje dla nas w dniu następnym, nie chciałabym żałować, że ich nie wypowiedziałam...

      Usuń
  5. Wyznanie miłości osobie, którą się kocha na pewno nie jest oznaką słabości. Uważam że, lęk przed wyznaniem uczuciem to tylko emocje związane ze strachem przed odrzuceniem. Odwzajemniona miłość przychodzi często niespodziewanie. Jest pełna wewnętrznego ciepła i radosna, a na pewno nie smutasiowa. Oznaką, że jest się zakochanym są motyle w brzuchu, czego serdecznie ci życzę :) Jak rozwiać smutek? Ruszyć "tyłeczek" z domu i poszaleć z przyjaciółkami na imprezie - dobrej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że wyznanie komuś swoich uczuć nie jest słabością - zgadzam się z Tobą w pełni. Ja czuję, że jestem kochana. Żałuję natomiast tego, że nie potrafię okazać i uzewnętrznić uczuć, które odwzajemniam. Przychodzi mi to jak dotąd z ogromnym trudem. A szkoda...

      Usuń