piątek, 9 października 2015

Na skraju


Jak z resztek popiołu wzniecić ogień? - kiedy czuję się wypalona.

Skąd czerpać, gdy źródło wyschło? - gdy, brakuje łez, kiedy potrzebuję płakać.

Czy na własnym pustkowiu można znaleźć oazę? - dziś jestem bezkresną pustynią. Totalnie suchą i doszczętnie wypaloną. Bezbronną i poddaną bezlitosnym działaniom.

Jak długo starczy mi sił, żeby szukać i próbować? - zaczynam się poddawać.

Dlaczego nikt nie odpowiada? Dlaczego ja nie znam odpowiedzi?

Proszę niech mną coś trzepnie, wstrząśnie. Niech się odezwą gromy i moce. Niech ktoś za mnie weźmie sprawy w swoje ręce. Niech mnie coś uleczy...
Niech się dzieje, co chce...

Nie jest teraz ważne, że tego nie rozumiesz. I nie ważne jest, że nie rozumuję tego ja. Ważne, co czuję w chwili obecnej.
Nie ma sensu uzasadnianie tego stanu. Tak się dzieje po prostu i już.

Jednak, skoro tak nalegasz, to wiedz, że zabija mnie ludzka bezduszość, głupota, osądzanie i nienawiść. Chcę uciec od tych ludzi, od ciebie a dziś nawet od siebie samej.

Chcę być wolna od tych wszystkich ograniczeń, które brudzą moją duszę, zniekształcają myśli i podstępnie zatruwają serce. Mącą mój spokój, wywołują gniew i sieją zniszczenie.
Zawiodłam się.
Po raz kolejny. 

Dlatego błagam:

Ojcze, niech ogarnie mnie s(pokój), który przewyższa wszelką myśl i niech strzeże mojego serca oraz władz umysłowych. 
- z wersetu biblijnego (List do Filipian 4 rozdz. 7 werset)

Dziś jestem na skraju. Między tym, gdzie umiera nadzieja i rodzi naiwność.

Mam dosyć wszystkiego.

16 komentarzy:

  1. Świetnie napisane. Kiedy coraz bardziej się wczytywałam, coraz bardziej wciągało mnie to do refleksji. Czasem chciałabym gdzieś wyjechać z dala od wszystkiego, zacząć wszystko od nowa, odciąć się od tego wszystkiego, ale jednak coś zarazem mi nie pozwala, trzyma w tym miejscu. Świetny końcowy cytat.
    Zapraszam na nowego posta.

    http://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy, gdy ktoś w treści odnajdzie coś dla siebie. Dziękuję.

      Usuń
  2. Uwielbiam jak piszesz! Wciąga strasznie.
    Nie powiem, też mam czasami dni kiedy chcę wszystko rzucić - zacząć od nowa. Zresetować wszystkie aplikacje, usunąć wszystkie kontakty, stworzyć nową siebie.
    U mnie troche podobny post, o tym jak to się urodziliśmy aby umrzeć, depresji i jak to nie możemy z tym nic zrobić:
    http://aintitfun-vivblog.blogspot.co.uk/2015/10/we-were-born-to-die.html

    Może sie spodoba c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem każdy z nas znajduje się w trudnym położeniu. Dziękuję, miło, że lektura wciągnęła.

      Usuń
  3. https://youtu.be/JOpIBoZCIFM

    Przypomnij dlaczego jesteś
    i ile mi z Ciebie zostało
    po tym jak dziecko krzyczałeś
    …wciąż krzyczysz jak ciągle Ci mało.

    Dałem Ci przecież życie
    wiarę co góry przenosi
    nadzieję na łaskę wieczności
    …więc czemu o miłość wciąż prosisz.

    Człowiek nigdy nie jest sam jeśli wierzy prawdziwie w tę jedynie niezawodną.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogubiłam się Odysie. Dziękuję, że pomagasz naprostować myśli. Przypominam ścięte drzewo, które próbuje wypuścić gałązki, odrodzić się (z nową wiarą i nadzieją), ale coś bezustannie temu przeszkadza. Smagane wiatrem, palone słońcem, łamane przez ludzi. To co powinno być sprzymierzeńcem zamienia się w przeciwnika. Dziękuję i pozdrawiam również.

      Usuń
    2. Tak jak tu już zwrócono uwagę. Wszystko z Tobą w porządku skoro chcesz być lepsza od tego jak ukształtował/nauczył Cię świat. Nie chcesz być nieczuła obojętna i zagubiona a to oznacza że podążasz dobrą drogą. A to że ten swiat czasem nas przygniata to niestety nieodłączny element tej drogi która dla nikogo nie jest łatwa przez co pojawia się zwątpienie, zmęczenie, żal nie wiadomo czasem skąd i do kogo. Ty jednak zwracasz się w dobrą stronę (i do właściwego źródła) na przekór własnej ciemnej stronie (od której również nikt nie jest wolny). Zakończę więc powiedzonkiem z reklamy "brawo Ty". Wiesz co "musisz" a teraz wystarczy już tylko zamienić to na CHCĘ. Trzymam kciuki

      Usuń
    3. Dziekuję za te wszystkie ciepłe i cenne słowa. Powracam do nich ilekroć potrzebuję. Pomagają :)

      Usuń
  4. Wszystko przemija. Nie mogę powiedzieć Ci kiedy, ale i ten ból minie. Albo przynajmniej zelżeje.
    Odrodzisz się jak feniks- niejedno piórko złamane, ale wola walki powstanie z kolan.
    Przytulam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie czuję bólu. Mam wrażenie, że prawie nic nie czuję (pozytywnego) i to mnie przeraża. Czuję za to, że przenika przeze mnie to, co zaoferował mi świat - arogancję, obojętność i bezduszność. Nie chcę być zbudowana z tych cech. To zguba. Dziękuję Jagódko, że jesteś i rozumiesz.

      Usuń
  5. Może wpis nieco pesymistyczny, ale jest coś za tą szybą rozpaczy, bo prosisz, bo masz o co prosić. I zostaję tu z Tobą na dłużej, dodając do obserwowanych blogów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kiedy pisałam treść, byłam pogrążona w czymś co można nazwać rozpaczą. Zapraszam do swojego kącika - jeżeli nie boisz się prawdy, mojej prawdy oczywiście :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie. Tak się składa, że już tam jestem od jakiegoś czasu :)

      Usuń
  7. Ayo, pozwol, ze zacytuje Ci wiersz, ktory napisalam kiedys,
    gdy znalazlam sie w szpitalu. Poznalam tam Kerstin i jej
    ten wiersz dedykowalam.... ona tez krzyczala swoj bol.

    Dla Kerstin

    nie krzycz kochana
    to tylko rana
    zadana przez zycie

    spojrz tam w blekicie
    gdzie krzyk swoj
    kierujesz w udrece

    aniol wyciaga
    do ciebie rece
    by pomoc wyrwac
    cie z czelusci piekla

    jakze urzekla mnie
    twoja milosc do niego
    i wiara ze rana twa
    zablizni sie wkrotce

    a teraz zanurzasz
    swe mysli w wodce
    by choc na chwile
    zapomniec o krzyku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny i czuły Alenko ! Dziekuję, że się ze mną nim podzieliłaś ! Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń