niedziela, 21 sierpnia 2016

Bez pożegnania


Odszedłeś. Nagle. Za szybko.

Bez pożegnania.

Nie potrafię opisać pustki jaka wypełniła moje wnętrze. Wszystko wokół straciło znaczenie. Wybledły kolory, muzyka wydaje nieznośne dzwięki i świat dotąd znany stał się jakiś obcy i zimny.

Czuję się jak ktoś porzucony. Jak małe dziecko pozostawione w ulewie na środku ruchliwej ulicy. Przemoknięta, zupełnie bezradna i przerażona.

Twoja obecność zawsze dodawała mi odwagi.
Sprawiałeś, że czułam się lepszą osobą.
Rozjaśniałeś najbardziej zachmurzone i ponure niebo.
Przy każdej okazji okazywałeś mi dużo ciepła i serdecznego serca.
Każde Twoje 'witaj' i 'co słychać' miało więcej szczerości niż nie jedna spowiedź i więcej troski niż nie jedno 'kocham cię'.
Zawsze byłam dumna, że jesteś moim Przyjacielem.
To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. 
I nieprawdą jest również, że inni nie mogą dać nam poczucia bezpieczeństwa - wystarczyła świadomość Twojego istnienia. Istnienia kogoś takiego jak Ty - Przyjacielu.

Dziękuję, że byłeś.

Mam nadzieję, że czeka nas jeszcze wiele rozmów o życiu, nie wiem gdzie i w jakim wymiarze, ale wierzę , że to nie były nasze ostatnie rozmowy...
...inaczej życie i śmierć nie miałyby sensu a śmierć byłaby najwyższą ceną jaką przyszłoby nam za to mgnienie zapłacić...

...w końcu na co te wszystkie uczucia, na co nam więzi, związki, przyjaźnie...?

...i na co nam pamiętające serce?

Do zobaczenia Przyjacielu.

piątek, 5 sierpnia 2016

Przebaczenie

Prosisz o przebaczenie.
Odpowiadam – już dawno ci przebaczyłam.
Pytasz więc dlaczego chcę urwać kontakt.
To proste.
Można zapomnieć o tym co złe. Ale ból nie da o sobie zapomnieć.
Zostaje na długie lata a czasem na całe życie. Tkwi obierając sobie najczulsze miejsce. 
Staramy się go „uśpić”, lecz czasem wystarczy lekkie „szturchnięcie" i wybudza się z całą mocą.

Ty jesteś moim bólem. Więc... nie każ mi „patrzeć” na ból.
Brak twojej obecności w moim życiu jest sposobem na jego „uśmiercenie”.
To jak znieczulenie, gdy coś toczy nas od „środka”.
Teraz rozumiesz?
Proszę uszanuj to.
I pozwól mi żyć „normalnie”.

Przebaczenie to swego rodzaju „proces w nas”.
Następuje wtedy, gdy nie czujemy żadnej nienawiści.
Nie ma mowy o przebaczeniu, gdy przejawiamy jakikolwiek jej rodzaj.
Ja nie czuję do ciebie ani żalu ani nienawiści.
Pozostał jedynie ból.
I jest czymś na co nie mam wpływu.

Żegnaj w pokoju.

Teraz przebacz sobie.


Żeby nie zabiło Cię własne sumienie.